Dzień 6. Lubaczów – Przemyśl. 71 km.

8 sierpnia 2017 Ślad zapisu w Endomondo     Od rana było już całkiem gorąco. Zjedliśmy hotelowe śniadanie i objuczyliśmy nasze rowery. Przy wymeldowaniu poprosiłem o zniżkę, ze względu na uciążliwe dźwięki w pokoju. I taką otrzymaliśmy. Dlatego wystawiłem Mikroklimatowi dobrą opinię w Google. Za Lubaczowem, trochę trzeba było wytężyć wzrok, by znależć właściwą drogę...   … Czytaj dalej Dzień 6. Lubaczów – Przemyśl. 71 km.

Dzień 5. Lubaczów. 0 km.

7 sierpnia 2017     Zanim zasnęliśmy, musieliśmy się przyzwyczaić do kompresora klimatyzacji, umieszczonego tuż pod… naszym oknem. Nie myślałem, że prosząc o chłodny pokój, dostaniemy pokój z oknem nad kompresorem, chłodzącym inne pomieszczenia lub urządzenia kuchenne. Ale to nie koniec! Pod naszym oknem było także wejście do kuchni. Personel kuchni i hotelu, przed tymi drzwiami, … Czytaj dalej Dzień 5. Lubaczów. 0 km.

Dzień 8. Czymanowo – Oleszno. 49 km.

26 lipca 2005 Czymanowo – Rybno – Kniewo – Bolszewo – Wejherowo – Łobez – Bonin – Zbrojewo – Krzynno – Mielenko Kolonia - Oleszno.     Po śniadanie zszedłem na dół do sklepu. Zrobiliśmy także kanapki na drogę. Uradziliśmy, że wracamy do domu, świętować imieniny Ani. Plan zakładał dojazd do stacji kolejowej w Wejherowie. Wysiadka … Czytaj dalej Dzień 8. Czymanowo – Oleszno. 49 km.

Dzień 3. Zwierzyniec – Dębiny. 63 km.

5 sierpnia 2017 Ślad zapisu w Endomondo.     Śniadanie w cenie pobytu powitało nas szwedzkim stołem. Niby fajnie, ale o pomidora, którego zasób został wyczerpany, musiałem poprosić. Obsługa była jakaś niemrawa, a pomiędzy śniadaniowcami trwała wyraźna walka o składniki śniadania! Co rusz, wracał któryś z wyraźnym zadowoleniem na ustach, że udało mu się upolować to, … Czytaj dalej Dzień 3. Zwierzyniec – Dębiny. 63 km.

Dzień 2. Krasnystaw – Zwierzyniec. 58 km.

Dzień 2. Krasnystaw – Zwierzyniec.58 km. Ślad zapisu w Endomondo. 4 sierpnia 2017     Prognoza była dla nas bezlitosna. 28 stopni i wiatr z boku.     Jednak zanim ruszyliśmy w trasę, musiałem zabawić się w Adama Słodowego! Pękła gumka i zgubiłem blokadę od mojej flagi rowerowej. Pomysł na zreperowanie wpadł mi do głowy, zobaczywszy… pasmanterię. … Czytaj dalej Dzień 2. Krasnystaw – Zwierzyniec. 58 km.

Dzień 2. Połczyn Zdrój – Rekowo. 52 km.

20 lipca 2005 Połczyn-Zdrój – Ogartowo – Stare Dębno – Tychowo – Tychówko – Tyczewo – Świelino – Dargiń – Grzybnica – Karsina – Osetno – Rekowo     Słońce od samego rana. Śniadanie, zwijanie apartamentów i w drogę. Zrazu asfaltową do Tychowa. Tam czekał na nas, od kiedy się urodziliśmy, Trygław. Leżał sobie i czekał, … Czytaj dalej Dzień 2. Połczyn Zdrój – Rekowo. 52 km.

Dzień 3 i 4. Mrzeżyno. 0 km.

21-22 lipca 2004 Dwa dni przerwy. Laba, laba, laba... a potem zamki z piasku i... laba..

Dzień 1. Oleszno – Stara Dobrzyca. 55 km.

19 lipca 2004 r. Oleszno - Mielenko Drawskie - Jankowo - Kumki - Zbrojewo - Bonin - Łobez - Łobżany - Prusinowo - Poradz - Bełczna - Starogard - Stara Dobrzyca.     Paweł, po swojej pierwszej komunii, kupił sobie rower.  Jego pierwszy rower do jazdy terenowej miał 18 przełożeń i był amortyzowany z przodu i … Czytaj dalej Dzień 1. Oleszno – Stara Dobrzyca. 55 km.

Dzień 2. Borne Sulinowo – Oleszno. 80 km.

    Śniadanko nie było serwowane w hotelu. Postanowiliśmy więc zjeść je na trawie za Bornym. Żadna knajpka nie była też tak rano otwarta. Turystyka w tym miasteczku dopiero kwitła. No to kupiliśmy produkty w sklepie i zatrzymaliśmy się tuż przed Liszkowem, na brzegu Piławy, przy słynnym moście, o którym krążyła legenda, że Rosjanie zabrali … Czytaj dalej Dzień 2. Borne Sulinowo – Oleszno. 80 km.

Dzień 1. Oleszno – Borne Sulinowo. 75 km.

sierpień 2002 r. Oleszno - Mielenko Drawskie - Gudowo - Linowno - Lubieszewo - Żabinek - Wierzchowo - Sośnica - Świerczyna - Machliny - Starowice - Czochryń - Borne Sulinowo     Nasza pierwsza wspólna trasa rowerowa wg map. Sukces mojej wyprawy z 2001 roku udzielił się też i Ani. Postanowiła więc dołączyć do rowerowania … Czytaj dalej Dzień 1. Oleszno – Borne Sulinowo. 75 km.

Dzień 2. Pietronki – Żnin. 77 km.

17 sierpnia 2001 r.     Rano wiatr się zmienił i wiał teraz... prosto w twarz, czyli ze wschodu. No tak! Tyle szczęścia mogę mieć tylko ja!!! MRE na śniadanie i ruszyłem już z wielkim spokojem. Wiedziałem, że dojadę na luzie.     Żelaznym punktem tego etapu był... Paryż. Teraz mogłem spokojnie i zgodnie z prawdą powiedzieć, … Czytaj dalej Dzień 2. Pietronki – Żnin. 77 km.