Dzień 1. Gdynia – Krynica Morska (samochodem).

10 września 2021 r.

   Po raz pierwszy zapakowałem rowery do naszego samochodu, do wnętrza. Zrezygnowałem z bagażnika dachowego, a ponieważ nie mam haka, tylny bagażnik nie wchodził w grę.

    Oczywiście rowerów nie można ot tak, wcisnąć do samochodu. Trzeba poświęcić trochę czasu, by zdemontować z nich nieco akcesoriów, ale także modyfikując ustawienia. Okazało się, że tak przygotowane rowery mieszczą się do środka, pozostawiając sporo miejsca na bagaże. Jednak zawsze jest coś za coś. Analizując porównawczo, czy lepszym byłby montaż bagażnika dachowego, czy demontaż rowerów, należy sobie odpowiedzieć na pytanie, co będzie głównym kryterium. W  naszym przypadku nie był nim czas. Naszym kryterium była wygoda podróży, zarówno samochodem jak i rowerem. Gdyby jednak rower miałby być gotowy do jazdy natychmiast po przybyciu, to bagażnik dachowy byłby nieodzowny.

    Co musiałem zrobić przed wyjazdem i po przyjeździe. Minimum to demontaż kół przednich. Przy tej czynności trzeba niestety pamiętać o wciśnięciu pomiędzy klocki hamulców tarczowych tekturki albo plastikowych dystansów. Ale by rowery naprawdę leżały płasko, zrobiłem także:

  • odkręciłem pedały,
  • wyjąłem siodełka ze sztycami,
  • poluzowałem śruby i ustawiłem obie kierownice równolegle do ram rowerów,
  • pomiędzy rowery położyłem duży stary ręcznik tak, by ocierające się o siebie elementy nie porysowały się wzajemnie.

    Minusem mojego rozwiązania jest czas potrzebny na ww. czynności przed i po jeździe samochodem, czyli w sumie cztery razy. Ale, jak już wspomniałem, dla mnie czynności te nie były niczym uciążliwym. Mało tego, lubię grzebać w rowerach.

    Zapakowaliśmy więc do auta cały nasz dobytek i pojechaliśmy do Krynicy Morskiej.

    Hotel przydzielił nam fajne miejsce postojowe dla auta i na noc dla rowerów. Sami posiadali małą flotę rowerów do wypożyczania, tak więc i nasze zmieściły się bez problemów. Ten hotel był zdecydowanie przyjazny rowerzystom.

    Pierwszy dzień przeznaczyliśmy na montaż rowerów i rozpoznanie okolicy na pieszo. Byliśmy na rowerowo w Krynicy już jeden raz, w trakcie wyprawy z Sopotu do Suwałk. Wtedy jednak byliśmy objuczeni na maksa i noclegowaliśmy pod namiotem. Teraz mogliśmy poczuć lekkość rowerów podczas nadmorskiej rekreacji.

    Obeszliśmy całą Krynicę, że aż nogi nas rozbolały.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s