Dzień 11. Kraków. 0 km.

17 lipca 2007     Od samego rana słońce podgrzewało ścianę namiotu tak, że nie można było w nim wysiedzieć. Szybko pojechaliśmy do miasta.   Po zwiedzaniu Wawelu, przeszliśmy do Smoczej Jamy i do słynnego Smoka Wawelskiego. Na życzenie (za wysłanego SMS), zionął krótkim ogniem. Większość czekała na tego, który pierwszy wyciągnie telefon. Ania wysłała … Czytaj dalej Dzień 11. Kraków. 0 km.

Dzień 10. Kraków. 0 km.

16 lipca 2007     Rankiem stwierdziłem, że utraciłem mojego Leathermana. Wieczorem, zostawiłem go przed namiotem. Oczywiście, że zapomniałem go zabrać do namiotu przez zapomnienie! Była to dla mnie duża strata, gdyż był to prezent od znajomego Amerykanina. Swoją drogą, było to pierwsze pole namiotowe, na którym coś nam zginęło. I dlaczego padło na Kraków… … Czytaj dalej Dzień 10. Kraków. 0 km.