Szwedzki epilog. 17 km.

Terminal promowy Gdańsk – Śródmieście SKM Gdańsk Gdynia

Ślad trasy z mapy.com tutaj.

Prom wyraźnie zwolnił, by nie przybić do Gdańska zbyt wcześnie. Wypatrywaliśmy Półwysep Helski. A gdy już go zobaczyliśmy, czekaliśmy na zasięg pola komórkowego. Naszą kabinę opuściliśmy dużo wcześniej, niż od nas tego wymagano. Przed schodami, spotkaliśmy liczną, rodzinną grupę Norwegów, z kaskami w rękach. No to zaczęła się rozmowa. Okazało się, że jechali z północy Szwecji na prom do Nynäshamn. Stwierdziłem, że dobrą trasę wybrali, bo mieli z wiatrem. Oni na to, że nie spodziewali się takiego wiatru, bo zawsze wiało w przeciwnym kierunku. No to ja im opowiedziałem o naszej trasie. Pokręcili głowami i podsumowali, że w tym roku nawet wiatr pokręciło.

Prom opuszczaliśmy bardzo zadowoleni. Nie chciało się nam rowerkować do Gdyni, więc zmierzaliśmy do SKM-ki do Gdańska Śródmieście. Tak bardzo nam się chciało do domu.

W bonusie dostaliśmy przejazd po Moście Siennickim. Jeszcze w Szwecji, wyczytałem w internecie, że położyli na moście kładkę pieszo-rowerową i ominęła nas tym samym, wątpliwa przyjemność przeprawy starym promem.

Dojechaliśmy do Śródmieścia SKM, od strony Nowego Podwala Grodzkiego. I tam zderzyliśmy się z polską rzeczywistością. Winda, którą tam wybudowano, nie mieści TIRa!!! Trzeba by odpiąć sakwy, by się zmieścił! Wolałem wtargać rowery po schodach. Ale za te niedogodności, czekał na nas najnowocześniejszy EZT z Newagu, a nie, jak mówi Ania, stary klamot.

Wysiedliśmy w Chyloni. Jakoś tak ostatnio nam się podoba ta trasa, choć na sam koniec i tak czeka nas podjazd na Oksywie. Ale, gdy widać dom, siła w Tobie jak u Waligóry i Wyrwidęba i niestraszne góry są!!!

Wreszcie w domu!!! Trochę byliśmy ujechani. Nasze liczniki rowerowe jakby się zmówiły. Na obu widniało 700 km i trochę ponad 100 m!

Nie minął miesiąc i znowu zaczęliśmy snuć szwedzkie plany na następny rok… Jak potop, to potop!

To była rekordowa wyprawa w naszym życiu. Najdłuższa, najbardziej wymagająca, najbardziej zalesiona i z największą liczbą przepraw wodnych. Tym samym, trzeci etap Bałtyckiego Koła dobiegł końca i na mapie pojawił się kolejny, długi i czerwony ślad gpx.

W części szwedzkiej, pokonaliśmy na TIR-ach trasę z Älvsjö do Sundsvall.

Spostrzeżenia i uwagi:

  • Szwecja nie jest przyjazna rowerom w pociągu. Korzystaliśmy z pociągów: X-trafik, Mälartåg i SL. Im dalej na północ, tym mniej miejsc na przewóz rowerów. W dwóch pierwszych liniach, rower ponad normę miejsc równa się czekanie na następny pociąg. W pociągach SL nie widziałem limitu miejsc. W szybkich pociągach SJ przewóz pełnowymiarowych rowerów jest zakazany.
  • Nawierzchnia dróg szutrowych w lasach jest wyśmienita.
  • Oznakowanie trasy EV 10 nie istnieje! Prawie zawsze, piktogramy tras rowerowych (cykelspåret-ów) były poniżej oczekiwań, a ich jakość oceniliśmy na 2, w dziesięciostopniowej skali. Niezbędna zatem nawigacja lub mapa.
  • Takich jak my na TIR-ach, spotkacie prawie codziennie i nie będą to Szwedzi.
  • Wszyscy w tym kraju, od staruszków po imigrantów, mówią także po angielsku.
  • W pensjonatach i wynajętych pokojach panuje raczej ciasnota i częstokroć są wspólne łazienki.
  • Na tej trasie pięknych widoków jest jak na lekarstwo. Za to lasu i skał jest w bród. Jednakże, gdy pojawi się piękny widok, to od razu zapiera dech!
  • Planowałem trasę z południa na północ, ze względu na przeważające wiatry z południa i zachodu. Niestety, w trzecim dniu rowerkowania zaczęło wiać od północy i wiało do końca podróży. Wiatr z prędkością powyżej 20 km/h to była norma! Nawet napotkani Norwegowie stwierdzili, że w tym roku w kierunkach wiatru był niezły chaos.
  • Jako, że wieje mocniej niż w Polsce, nie poczujesz, że się opalasz! Konieczne cosik z filtrem na skórę.
  • Trzeba dobrze planować zakupy lub posiłki po drodze. Sklep co 60 km to norma. Woda za to dostępna w każdym domu.
  • Tylko raz na całej trasie nie mogliśmy zapłacić kartą. Poza tym wszędzie można.
  • Szwedzi są bardzo uprzejmi. Imigranci są za to bardzo roszczeniowi i głośni. Chyba, że prowadzą lokal usługowy, wtedy zachowują się jak Polacy.
  • Polacy są wszędzie. Widząc naszą flagę, chętnie witają się i podejmują rozmowę.
  • Szwecja to wspaniałe trasy dla rowerów, jeśli weźmiesz pod uwagę to, co napisałem wcześniej.

Specjalne podziękowania kierujemy do Magdy i Görana, za gościnę, cenne wskazówki i powitanie z szampanem.

A tymczasem, niespełna siedmiominutowy film z rowerkowania przez Szwecję kliknij tutaj

Do zobaczenia na szlaku.


Odkryj więcej z Rowerem z polską flagą

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Jedna uwaga do wpisu “Szwedzki epilog. 17 km.

Dodaj komentarz