Prolog „Zachodniopomorskie z sentymentem”. 11 km.

10 maja 2025 r.

Gdynia Szczecin.

Oj ciągnęło nas w te rejony, ciągnęło…

Zamierzaliśmy porowerkować od Szczecina do Oleszna, gdzie mieszkaliśmy szmat czasu. A potem dopedałować do Kołobrzegu. To były kiedyś nasze rejony i trasy. A przede wszystkim chcieliśmy spotkać się z naszymi znajomymi z tamtych lat. Jeśli można tak to ująć, to właśnie w Olesznie postawiliśmy pierwsze kroki w… rowerkowaniu. Ech, wspomnienia…

Dodatkowo, byliśmy w treningu do trzeciego etapu Bałtyckiego Koła i to była nasza ostatnia faza przygotowań. Przyszedł więc czas na jazdę TIR-ami na długich etapach. Tym bardziej, że tegoroczny szwedzki odcinek był już zaplanowany. I to bez dnia przerwy.

Podróż pociągiem z Gdyni do Szczecina przebiegła, o dziwo, bez przeszkód. Przyjechaliśmy o czasie. Ostatnim razem, na rowerach byliśmy w Szczecinie rok temu, wracając z wyprawy po Danii, czyli drugiego etapu Bałtyckiego Koła.

Szczecin to miasto, do którego w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, jeździliśmy średnio raz w miesiącu, na większe zakupy, do kin, teatrów czy wystawy. Dlatego z dworca PKP i z sentymentem, popedałowaliśmy na Wały Chrobrego. Trafiliśmy na Piknik nad Odrą. Impreza w drugi weekend maja przyciągnęła mnóstwo odwiedzających i trochę ciężko było prowadzić rowery. W powietrzu unosił się zapach kiełbas, mięsiw i węgla drzewnego. Stoisk i leżaków było do oporu. Na szczęście był też cień, który chronił przed ostrym słońcem. Ależ było przyjemnie.

Piknik nad Odrą

Po dotarciu do miejsca naszego noclegu, w którym było także miejsce dla rowerów, wyruszyliśmy w miasto. U la la, jak my bardzo lubimy Szczecin.

Następnego dnia ruszaliśmy na szlak, na wschód. Tam musiała być przecież jakaś cywilizacja;-)


Odkryj więcej z Rowerem z polską flagą

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz