15 sierpnia 2023 r.
Gdynia
Chojnice.
Ponieważ nasza czerwcowa wyprawa wzdłuż Dunaju nie była dla nas fizycznym wyzwaniem, postanowiliśmy zrobić małą dokrętkę. W 2022 r. bardzo spodobały nam się Bory Tucholskie i Kaszuby. Dlatego chcieliśmy powrócić do naszych pięknych lasów, pagórków, jezior i szutrów. Taka mała wyprawa tylko z tylnymi sakwami. A jeszcze, jakby tak przejechać nie po szlaku, ooo… to już bajka!
Z Gdyni do Chojnic jest bardzo dobre połączenie kolejowe dla przewożących rower. Szczególnie, jeśli rezerwacji dokona się z wyprzedzeniem. Widzieliśmy, że liczenie na łut szczęścia, może się skończyć niemożnością przejazdu. Zabukowaliśmy podróż z jedną przesiadką w Tczewie. Przewozy Regionalne spisały się i podróż odbyła się bezproblemowo. No może z jednym wyjątkiem. Był upał, a w szynobusie z Tczewa nie było klimatyzacji. Ale z takimi zjawiskami jeszcze dajemy sobie radę! Przynajmniej tak myśleliśmy…
Chojnice powitały nas, znanym nam bardzo dobrze, dworcem kolejowym. Wróciły wspomnienia z podróżowania pociągami i czasem spędzonym w poczekalni. Ale nie o tym…
W zarezerwowanym hotelu przewidziano także i miejsce dla naszych rowerów. W pokoju nie było klimatyzacji, ale północne i wschodnie okna dawały radę. Do tego mały wentylatorek i było OK. Na pewno lepiej od szynobusa.
Pochodziliśmy po sobie znanych ścieżkach, pokręciliśmy się po mieście, potem coś zjeść i nastroić się do jutrzejszego etapu. Trafiliśmy przypadkiem na taką instalację, którą nazwałem HWC, czyli Hełmy w Chojnicach.
Wieczorem okazało się, że upał zrobił swoje. Byliśmy jednak zmęczeni podróżą. Jutro będziemy mieli wiatr we włosach, to znaczy w kaskach.