Prolog

    Pomysł na wyprawę rowerową wzdłuż Dunaju, podrzucili nam napotkani w Fojutowie inni rowerkowcy. Zasiali, zakiełkowało, a potem dało kwiaty i owoce. Może ten pomysł u innych rowerkowców też padnie na dobry grunt?

    Pomysł był o tyle dobry, że z Gdyni do Wiednia kursował bezpośredni pociąg z miejscami do przewozu rowerów.

    Zacząłem przeglądać blogi i strony internetowe. Ich lektura przekonywała, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, z niezapomnianymi widokami. Do planowania trasy wykorzystałem Mapy.cz. z mapą turystyczną. Znakomita strona! Niestety nikt nie napisał, co należy zrobić by dotrzeć tam pociągiem i wrócić! Większość jechała samochodami. Ja durny pomyślałem, że w dobie usług internetowych, aranżacja podróży pociągiem będzie łatwizną. Niestety, PKP jak zwykle postarała się o „atrakcje”, które warte są opisania. My, będziemy je pamiętać do końca życia!

    Ale może od początku. Żona miała już zaplanowany urlop na 2023 rok. Do dyspozycji mieliśmy dwa tygodnie w środkowym czerwcu, czyli jeszcze przed wysokim sezonem. Po wstępnym ustaleniu planu wyprawy, jej etapów i miejsc wartych zobaczenia (żelazne punkty), postanowiłem najpierw zabukować noclegi. Nasz plan przewidywał dojazd pociągiem z Gdyni do Wiednia, przerwę na zwiedzanie Wiednia, przejazd pociągiem do Pasawy, powrót rowerami wzdłuż Dunaju do Wiednia, druga przerwa w Wiedniu i na koniec, podróż pociągiem z Wiednia do Gdyni. To, co napisałem wyżej, rozpocząłem w lutym. Za wcześnie? Otóż okazuje się, że na wyjazd tam, to nie, ale na powrót, to już dzięki PKP, to o cztery miesiące za wcześnie! Dlaczego? Wszystko rozbiło się o rozkład jazdy…

    W Austrii, bilety na pociąg można zakupić przez stronę ÖBB, od grudnia na następny rok. I od tego należy zacząć, bowiem biletów na przewóz rowerów bez przesiadki na czerwiec, już w lutym było jak na lekarstwo. Na połączenia z przesiadką było zdecydowanie więcej. Oczywiście można pojechać tam bez rowerów i je wypożyczyć, od zwykłych po elektryczne. I jeszcze będą Wam wozić bagaże! Ale to nie nasza bajka. Ponadto, rowerkowcy w Austrii jeżdżą pociągiem z Wiednia do Pasawy i wracają rowerami albo na odwrót. A to oznacza, że pociągi relacji Wiedeń-Pasawa, mają największe obłożenie rano i po południu. Piszę tu o przewozie rowerów. Pasażerów bez roweru to nie dotyczy. Gdy więc zarezerwowałem bilety na przejazd bez przesiadki, z Wiednia do Pasawy na 9 czerwca, to zacząłem bukować noclegi. Niestety, bilety na pociąg z Gdyni do Wiednia, czyli międzynarodowy, można zarezerwować na 60 dni przed, więc możesz zaplanować noclegi, ale bez dojazdu. A jak nie będzie miejsc w pociągu? No to w ostateczności zostaje samochód. W Austrii to normalka, jak wyczytałem w internecie.

    Gdy już podzieliłem trasę na etapy, zacząłem bukować noclegi z priorytetem rowerowni dla naszych jednośladów. Taki booking.com nie zawsze da odpowiedź przed rezerwacją, czy jest rowerownia! Dlatego czasem pisałem e-maile albo dzwoniłem, choć preferuję e-mail. Tam wszyscy mówią po angielsku, więc akurat ja nie miałem z tym problemu. I dla przykładu, taki Novotel w Wiedniu kategorycznie odmówił noclegu z rowerami. I to nawet w taki obcesowy sposób, choć pisany w e-mailu. Gdy zabukowałem noclegi na początkowy Wiedeń i na wszystkie etapy od Pasawy do Wiednia, te wiedeńskie końcowe noclegi musiałem odłożyć na 60 dni przed powrotem, ze względu na zależność od PKP.

    Gdy zbliżało się te 60 dni przed 7 czerwca, czyli pierwszym dniem wyprawy, wchodziłem treningowo na stronę PKP i Intercity. Bilety były ciągle niedostępne. A gdy już termin pozwolił na zakup biletów okazało się, że można kupić internetowo, ale bez rowerów. No to w Wielkanoc, bo wtedy właśnie wypadło 60 dni przed, pognaliśmy do kasy w Gdyni. Dawno nie byłem tak zadowolony! Mieliśmy bilety do Wiednia dla nas i naszych rowerów. Tydzień później biletów już nie było.

    Teraz przyszła kolej na zakup powrotnych biletów kolejowych z Wiednia do Gdyni. I tu pojawiło się dodatkowe utrudnienie – coroczna zmiana rozkładu jazdy PKP od 11 czerwca, czyli w trakcie naszej wyprawy. Ta zmiana niwelowała automatycznie 60 dniowy termin przedsprzedaży. Na pytanie w kasie, kiedy będę mógł, panie odpowiadały, że nie wiedzą. No to za każdym razem, gdy przechodziłem koło dworca PKP, pytałem. Czasem nawet dwa razy dziennie. Po jakimś czasie pamiętałem już imiona tych pań. Aż w końcu, 22 maja przeczytałem w internecie o podpisanych przez PKP umowach, o korzystaniu z polskich torów przez obce koleje. No to pognałem do kasy i… kupiłem bilety na powrót. Uff.

    Nasz plan podróży zakładał więc 7 czerwca dojazd do Wiednia, 8 zwiedzanie Wiednia, 9 dojazd koleją do niemieckiej Pasawy, od 10 do 15 czerwca jazda rowerem do Wiednia, 16 i 17 ponowne zwiedzanie Wiednia, i 18 czerwca powrót pociągiem do Gdyni. Proste, nie? Ale PKP jeszcze z nami nie skończyło i ciągle czuwało, by ta wyprawa nie poszła gładko…


Odkryj więcej z Rowerem z polską flagą

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Jedna uwaga do wpisu “Prolog

Dodaj odpowiedź do rowerem na rymoał Anuluj pisanie odpowiedzi