Dzień 5. Frombork – Głębock. 52 km.

11 lipca 2010 r.

Frombork – Stępień – Braniewo – Rogity – Świętochowo – wiadukt nad S 22 – Gronówko – Krzewno – Krasnolipie – Grzędowo – Lutkowo – Krzekoty – Miłaki – Lelkowo – Głębock.

            Obudziło nas słońce świecące niemiłosiernieeee i ogrzewające nasz i tak już rozgrzany namiot. Wyprawiłem się rowerem do sklepu po śniadanie. Potem zaaranżowałem z pniaków małą kuchnię i zjedliśmy swoje ulubione, poranne dawki energii.

            Pożegnaliśmy się z miłym, młodym zawiadowcą pola i ruszyliśmy do Braniewa szosą 504. Ruch był niezbyt duży i jechało się bardzo przyjemnie. Po wjechaniu do Braniewa, do naszych uszu dochodziła raz po raz, mowa spikera przez głośniki. Okazało się, że zajechaliśmy akurat na X Mistrzostwa Pływania Na Nietypowym Sprzęcie, po nieco spiętrzonej w mieście rzece Pasłęce. Tłumy ludzi i kupa śmiechu. Widać, że konstruktorzy włożyli mnóstwo energii i serca w te zadziwiające i pomysłowe, pływające projekty.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

            Po Braniewie zjechaliśmy nieco na ubocze. Asfaltową drogą przez Rogity i Świętochowo, dojechaliśmy do szutrowej drogi, która dowiodła nas do wiaduktu nad dopiero co wyremontowaną drogą nr S 22.

DSC07755

Za wiaduktem droga praktycznie nie istniała. Z kolei S 22 była odgrodzona płotem po obu stronach. Ruch na niej prawie zerowy. No to podjąłem próbę otwarcia furtki. Chciałem dojechać tylko do następnego wiaduktu. Odwiódł mnie od tego szaleńczego pomysłu widok przejeżdżającego patrolu Policji. Rowerom przecież nie wolno bujać się po eSce. Po raz pierwszy dojechaliśmy do miejsca, gdzie droga się kończy, a nie zaczyna.

            Trochę zły, przeszukałem najbliższe trawy i znalazłem drogę rolniczą przez pola do Gronówka. Wiadomo, jak jedzie się taką drogą. Nierówna, zarośnięta trawą, w niektórych dziurach gruz i do tego końskie gzy. Do tego żar z nieba i … może być niewesoło.

            Z Gronówka, trochę po płytach betonowych, więcej jednak po piasku, przez Krzewno, dojechaliśmy do Krasnolipia. Potem już drogą szutrową do Grzędowa. Stamtąd, przez Lutkowo, Krzekoty i Miłaki, do samego Lelkowa jechaliśmy asfaltem o zerowym prawie natężeniu. Może dlatego, że była niedziela. Ale na pewno dlatego, że właśnie niedziela była, skończyły nam się zapasy wody. Chcąc nie chcąc, za Lutkowem, zajechałem do gospodarza po wodę. Wody z kranu do dwóch butelek, nalała pewna pani. Mówiła, że piją tą wodę na co dzień. Pawłowi i mnie smakowała. Ani nie. I po dwóch kilometrach… zatrzymała nasz korowód oznajmiając, że musi iść w krzaki. Stwierdziłem, że od teraz nie ma potrzeby kupować w sklepach jakieś Activie, po parę złotych sztuka, do regulacji trawienia. Wystarczy łyk wody z kranu z Lutkowa za darmo ;-).

            Dojechaliśmy do Lelkowa. Miejscowy bar oferował nam jedynie napoje i nic konkretnego do jedzenia. W barze trafiliśmy na świętujących strażaków w galowych mundurach. Koniecznie chcieli, byśmy się do nich przyłączyli i łyknęli kilka głębszych.

DSC07758 Niestety, odmówiliśmy i drogą 510 pojechaliśmy na północ do Głębocka, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg w agroturystyce Pod Platanem.

            Po drodze minęliśmy jeden pędzący czarny samochód (BMW), a w dwóch tylnych oknach siedzieli napici młodzieniaszkowie i trzymali ręce na dachu, krzycząc z radości przy tym wniebogłosy. Cóż. Bawią się jak mogą, czy może jak potrafią, czy może jakoś tak….

            Agroturystyka Pod Platanem stała przy samej drodze po prawej stronie, na początku Głębocka. Zalogowaliśmy się, umyliśmy i poszliśmy na pieszo nad jezioro, gdzie można było zjeść co nieco. Jedyne, ale za to duże jezioro Głębnokie, oferowało domki i pole namiotowe a’la Gierek. Dwa bary w przyczepach oferowały prawie to samo jedzenie i piwo.

DSC07759W sumie dobry wypoczynek dla ludzi szukających tamtych czasów. Za to nasza agroturystyka – pierwsza klasa. Była to przerobiona szkoła. Dużo miejsca. Idealne miejsce na zlot rowerzystów albo motocyklistów. Do tego bardzo mili gospodarze, którzy udostępnili nam swój telewizor w salonie (mecz finałowy) i z którymi można było zamienić niejedno słowo.

            Z czego słynie Głębock?

DSC07762A właściwie z czego słynął? Z festiwalu kresowego, który w tym roku przeniesiony został do Górowa Iławeckiego. Nasi gospodarze opowiadali, ile to ludzi ściągało wtedy do Głębocka i jak było miło. Wydarzenie na całe województwo.

DSC07769Aha! I nie zapomnijcie zablokować operatora w komórkach. Jeśli tego nie zrobicie, natychmiast wciśnie się ruski i trzeba będzie zabulić za minutę, ze ho ho!!!

DSC07773

            Poszliśmy spać z wielką przyjemnością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s