Dzień 4. Darłówko – Ustka. 45 km.

10 lipca 2009 r.

Darłówko – Wicie – Jarosławiec – Ustka.

Guma nr 1.

    Po pieszej wyprawie do sklepu, przygotowaliśmy śniadanie na trawie. Posileni, zwinęliśmy obóz i zapakowaliśmy się do sakw. Wyjeżdżając z pola, zagadnąłem 28-calaków dokąd jadą. Odpowiedzieli, że do Ustki. Okazało się jednak, że podróżują tylko głównymi i asfaltowymi  drogami. No cóż… Każdy sposób jest dobry.

    Zanim wyjechaliśmy, zrobiliśmy zaopatrzenie w sklepie przy jedynym, jakim znam, rozsuwanym moście i podjechaliśmy na wschodnią główkę wejścia do portu. Akurat most był zssuwany. Okazało się, że wiatr trochę zelżał i statki wycieczkowe przybiły do nabrzeża, oczekując na już tłumnie gromadzące się dzieci. Niby wiatr był słabszy, ale na główce portowej po prostu piz…..ło niemiłosiernie. Ale było też ciepło.

DSC05206

    Nie od razu trafiliśmy na dobrą drogę. Okazało się, że trzeba po prostu trzymać się blisko wydm. Nas zwiodła ładna ścieżka rowerowa, wybudowana tuż przy nowej szosie i rondzie. Minęliśmy ekspozycję militarną i dotarliśmy do szlabanu, za którym była droga wyłożona płytami jumbo. Ponieważ Paweł miał złe wspomnienia z zeszłego roku, związane właśnie z tym rodzajem nawierzchni, nie był zachwycony. Jednak, jak się okazało, płyty były położone idealnie! Poza tym ta trasa została zbudowana na grzbiecie wału, na mierzei oddzielającej jezioro Kopań od Bałtyku. Po prostu, jedna z piękniejszych tras, którymi mieliśmy okazję jechać.

    Szlak akurat był też używany przez młodzież z obozu kondycyjnego. My, jechaliśmy rowerami, a oni… biegli. Akurat po nawrotce wracali, do Wicii. Widać było po ich twarzach, że nie byli zachwyceni. Poza tym tam, gdzie nie wiało, upał był wręcz niemiłosierny.
Ładna droga skończyła się tuż za mostkiem, przerzuconym przez suchy tego dnia kanał. Co prawda dało się jechać, ale raz po raz pojawiał się piasek i byle jak położone na nim, rozjechane przez samochody płyty. Potem jednolite płyty betonowe położone w poprzek drogi. Ci co nie mieli amortyzacji, boleśnie odczuwali każdą nierówność. Na szczęście nasze mocno objuczone rowery, równie skutecznie niwelowały takie właśnie poprzeczne uskoki.

    Był też bardzo duże, dwa plusy tego zakątka. Bardzo mało ludzi!!! Tak mało, że czasami na plaży nie było widać żadnego ducha, a drugi to geograficzny środek polskiego wybrzeża. Noż, sama radość!!! Za Wicią wjechaliśmy na asfalt, a tuż przed Jarosławcem na stare lotnisko zapasowe. Teraz był to najdłuższy parking dla samochodów, jaki widziałem. Po dwóch stronach, jeden za drugim stały zaparkowane, puste auta, a środkiem, jeden obok drugiego jechała rodzina Kowalskich. Z daleka wyglądaliśmy jak mafiosi. Ruch był niemal zerowy i można było sobie na to pozwolić. Po pokonaniu całkiem sporego wzniesienia, wjechaliśmy do Jarosławca. Znowu pojawił się tłum ludzi, przewalający się w te i we wte, jedną uliczką. Stanęliśmy naprzeciwko informacji turystycznej na małe lody i przekąskę.

  DSC05208W międzyczasie zaobserwowaliśmy jak odbywa się malowanie tatuaży z henny. Otóż jednorazową maszynką wielokrotnego użytku do golenia, młoda dziewczyna goliła włosy z ramienia całkiem dorosłego delikwenta. Pomimo że gość wcześniej pytał się, czy maszynka do golenia jest jednorazowa!!! Ech, wakacje… Następni potencjalni klienci widząc to, po prostu poszli do sklepu i kupili zapakowaną maszynkę dla siebie.

    Ruszyliśmy w drogę. Nie ujechaliśmy jednak jednego kilometra, gdy Ania radośnie oznajmiła nam, że właśnie złapała gumę!!! Cóż było robić. Zabrałem się do wymiany dętki, a Paweł od razu reaktywował relację dla periodyka „Na szlaku, na flaku” i nie omieszkał uwiecznić swoich spostrzeżeń aparatem.

DSC05211

Podczas wymiany dętki, okazało się, że pięcioletnia opona również puściła w jednym miejscu i autorytatywnie oznajmiłem, że w Ustce, podczas dnia przerwy, Ani rower wzbogaci się o nową, przednią oponę. Ponieważ koledzy z zaprzyjaźnionego poligonu wydali nam wcześniej zezwolenie na przejazd przez Centralny Poligon Sił Powietrznych, skorzystaliśmy z tej okazji, ciesząc się na samym początku z tego, że przez dłuższy czas nie widzieliśmy żadnego człowieka.

DSC05214

W miarę jednak, jak zbliżaliśmy się do Lędowa i Ustki, stwierdziliśmy, że owszem, było bezpiecznie i fajnie, ale coraz nudniej. Obecności innego człowieka nigdy nie można niedoceniać. Toteż, gdy zaczęli pojawiać się ludzie, i nam rozweselały się gęby. Wniosek jest raczej dość prosty. Narzekamy, gdy mamy do czynienia z tłumem i marudzimy gdy jesteśmy na pustkowiu. Z myślą, co za dużo to niezdrowo, opuściliśmy teren poligonu i dotarliśmy do Ustki.

    Po znalezieniu informacji turystycznej, która była zaraz za mostem, zasięgnęliśmy języka, gdzie możemy się rozbić. Pani rzekła nam, że do dyspozycji mamy trzy pola namiotowe. Jedno blisko centrum, z wesołym miasteczkiem i mini-torem cartingowym w sąsiedztwie, drugie ciche ale za to dalej i jeszcze jedno, jeszcze dalej za nim. Tak trafiliśmy do Borowinki, gdzie zobaczyliśmy rozbity już namiot 28-calaków, spotkanych w Darłówku. Na dość nierównym podłożu, udało nam się znaleźć miejsce, które względnie nadawało się do rozbicia na nim namiotu. Spłukaliśmy przyklejony kurz i ruszyliśmy do miasta, tym razem poszukać kurczaka z piwem. Potem szukając baru z telewizorem, w którym można było zobaczyć mecz naszych siatkarzy, trafiliśmy przy promenadzie i starym amfiteatrze na taki właśnie zakątek. Akurat gdy siedzieliśmy w środku, przeszły nad Ustką przelotne opady. Po obejrzeniu meczu, szukając dalszych wrażeń, trafiliśmy do kina 4D. Niby krótki, bo piętnastominutowy film, dostarczył nam jednak tyle śmiechu, że aż rozbolały mnie śmiechowe mięśnie. A głównie z powodu dziewczyny, która bała się horrorów i przy scenach wzmacnianych wiatrem i wodą, piszczała z przerażenia. Tak czy owak, gorąco polecam taki rodzaj kina, jako wakacyjną rozrywkę.

    Na pole namiotowe, opanowane tym razem przez zlot motorów, wróciliśmy późno. Wiatr powoli słabł, aż w końcu przestało wiać zupełnie.

Ocena pola (skala od 1 do 6)
– teren pola i cena – 5 minus 1 za doły = 4 (59 zł za dwie doby)
– jakość toalet – 5 (0zł)
– obsługa – 5
– 300 m do sklepów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s