Dzień 1. Legionowo – Hajnówka. 4,34 km.

18 lipca 2016

    Wróciliśmy z Afryki, gdzie temperatura w ciągu dnia dochodziła do 45 stopni. Nie były nam więc straszne przepowiednie o 30-stopniowym „upale”.

    Spakowaliśmy się w tym roku – bez namiotu. Pierwszy raz w życiu jechaliśmy bez „domu” w sakwach. Ania zabukowała miejsca noclegowe dzień wcześniej. Odpadło mnie więc 4,5 kg w sakwach.

    Podróż koleją z objuczonymi (po 18 kg) rowerami w Polsce nie należy do przyjemnych. Na dworcach brakuje wind. Jeśli już są, to takie, do których objuczony rower nie mieści się normalnie i trzeba go postawić do pionu. To wymaga jednak siły. Nie inaczej jest na dworcu Warszawa Wschodnia. Rower trzeba po prostu wtargać po schodach na peron. A kiedyś były w Polsce równie pochyłe dla wózków, choć rowery nie były w modzie. Tak więc, w Warszawie Wschodniej, wydźwigałem dwa rowery po schodach.

   Następna przesiadka w Mińsku. Na szczęście Mazowieckim! Pociąg z Warszawa był jednak spóźniony i musiałem u Pana Konduktora upewnić się, że ten do Czeremchy na nas poczeka.

    W Mińsku powtórka ze schodami. Zziajany wtoczyłem się z rowerem do szynobusu. Było nas czworo. Szanowny Pan zamierzał poszaleć rowerem wzdłuż Narwii i niezwierzający się chłopak z plecaczkiem. Potem, do szynobusu wsiadło dwóch starszych panów. Jeden na Wigrach z naklejką GIANT i drugi na Jubilacie. Ten starszy pan miał 80 lat i zagadnął z nami. Do swego roweru miał przytroczone 4 drewniane wsporniki. Tak coś koło metra każdy. Dla mnie GOŚĆ!!!

    W Czeremsze szybka przesiadka do szynobusu GWIZDOŁKA o nieznanej mi produkcji, wielkości pudełka zapałek, a gwiżdżącego jak lokomotywa towarowa z czterdziestoma wagonami!!! Trzęsło jak w pralce Frania, ale Pan konduktor swoją niewymuszoną uprzejmością,  zrekompensował wszystkie niedogodności. Pięknie „zaciągał”, a uprzejmy, że ho, ho! Aż sobie człowiek przypomniał o otwartości ludzi na wschodzie i zrobiło się miło i przyjemnie.

   W Hajnówce byliśmy parę lat temu i trochę się w tym czasie ale nie za wiele – zmieniło. Trafiliśmy przypadkiem na posiłek do restauracji Starówka. Wyśmienity rosół z kaczki i pierogi.

IMG_1384

On – wielki i potężny król.
Ja – nie zważając na ból
oraz to, żem cały w trwodze…
Stanąłem naprzeciw, odważnie na… jednej nodze.

Nocleg w Zajeździe Wrota Lasu. Spokojne miejsce i było gdzie rowery wstawić na noc. Śniadanie w cenie! Sklep ze wszystkim – naprzeciwko.

Jutro wjeżdżamy rowerami na Green Velo i będziemy pędzić na południe!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s