Dzień 1. Legionowo – Krasnystaw. 50 km.

Ślad zapisu w Endomondo.

3 sierpnia 2017

    No i jak zwykle. Pierwszy dzień jazdy i pierwsze upały. Pociąg z Warszawy do Chełma jechał przez… Siedlce. Był remont na zwykłej trasie. Rowerzystów w wagonie było pięciu. Wagon był nieklimatyzowany i musieliśmy wybierać: przewiew i hałas, albo duszno i ciszej. Jednego i drugiego na dłuższą metę było w nadmiarze.

   Chełm to miasto, w którym zakończyliśmy naszą zeszłoroczną Green Velowską podróż z Hajnówki. W tym roku liczyliśmy się z większymi wzniesieniami. Ania całą zimę chodziła z kijkami i obciążnikami, by w szczytowej formie przystąpić do naszej pierwszej, górskiej wyprawy.

    Zaczęliśmy od baru i zupek. Potem wspięliśmy się na chełmski Rynek. Jadąc do słynnej studni, poczułem bicie tylnego koła. Już na Rynku zobaczyłem, że w tylnej obręczy koła, szprycha wyrwała wokół niej aluminium.

2017-08-03 13.16.16

A jeszcze przed wyjazdem przypuszczałem, że jest to ostatni sezon tego koła. Płytkie rowki wskazywały na znaczne zużycie obręczy. Liczyłem jednak, że tez sezon wytrwa. A jednak. No i tak zaczęła się podróż od małego remontu. Doktor Google podpowiedział, że przy ulicy Uściługskiej jest serwis rowerowy BIKE. Podjechaliśmy. Na pomoc nie trzeba było długo czekać. Właściciel wciągnął rower do środka i krzyknął do swoich pracowników:

– Awaria w drodze!

Po czym znalazł nowe koło z trójkomorową obręczą i powiedział, że możemy na pół godziny iść do miasta. Tyle potrwa wymiana koła. Po pół godzinie, rower był gotowy do jazdy. Koło 100 zł, wymiana 10 zł. Na wszelki wypadek kupiłem jeszcze trzy szprychy i w drogę. To miejsce polecam teraz wszystkim rowerzystom!

    Nie wjechaliśmy od razu na Green Velo. Nasz plan zakładał przejazd przez Kraśniczyn i odwiedzenie znajomych. Ruszyliśmy więc szosą na południe. Po drodze minęliśmy wystawę samolotów i sprzętu lotniskowego. Dodatkowo podziwialiśmy skoki spadochronowe i lądowania dwóch awionetek. Potem Green Velo odbiło w prawo, a my dalej na południe.

    Trzeba przyznać, że do Kraśniczyna zaliczyliśmy dwa spore wzniesienia i jeden 9% zjazd. Widoki przecudne, ale i wspinaczka ciężka. W Kraśniczynie krótka wizyta i już świeżo położonym asfaltem, pedałowaliśmy do Krasnegostawu.

2017-08-03 18.53.20

    Zatrzymaliśmy się w hotelu Staromiejskim, tuż przy samym rynku. Rowerom przydzielono miejsce w garażu a nam w pokoju, wyposażonym w wiatrak obrotowy. I całe szczęście! Upał był tak niewiarygodny,  że gdyby nie on, do rana zostały  by z nas dwa wysuszone kawałki mięsa.

Na obiad zeszliśmy do restauracji. Niestety, ten przybytek zapadł nam w pamięć negatywnie. Dostaliśmy niedosmażone, surowe mięso.

Nasze oceny (od 1 do 5):
hotel – 3
restauracja – 2.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s