7 września 2024 r.
Mrzeżyno – Rogowo – Dźwirzyno – Grzybowo – Kołobrzeg – Grzybowo – Dźwirzyno – Rogowo – Mrzeżyno.
Zanim wyjechaliśmy z Mrzeżyna, pojechaliśmy zobaczyć dawne pole campingowe przy ulicy Letniskowej, na którym kiedyś namiotowo nocowaliśmy. Tego obiektu już nie było. W tym miejscy były ładne domki, basen, jacuzzi i zadbany teren, a obiekt miał w nazwie słowo resort. Przyszło więc nowe. Wróciliśmy do głównej szosy, przy której biegła odrębna ścieżka rowerowa.

Rogowo, to kiedyś była niemiecka jednostka wojskowa z wodnosamolotami. Potem stacjonowało tam Wojsko Polskie i przejazd był dla cywilów zamknięty. Teraz po jednostce zostały budynki i betonowe zjazdy do wody, budowane jeszcze przez Niemców. No i oczywiście dobudowano wiele, wiele nowych nowoczesnych apartamentowców, które powstały jak grzyby po deszczu. Wiele jeszcze było w trakcie budowy. Zadbano też o nową ścieżkę rowerową, która wciąż była odrębna i bardzo bezpieczna. Dźwirzyno, to już mnóstwo turystów na ulicy. Ścieżka rowerowa dalej pięknie utrzymana a w drugiej części Dźwirzyna, pięknie poprowadzona pomiędzy drzewami. Tuż przed Grzybowem, ścieżkę rowerową oddzielono od pasa drogowego, i poprowadzono przez lasek, blisko wydm. Jeden z ładniejszych odcinków w Polsce. Co chwila ławeczki, nawet przenośne toalety. Tym laskiem dojechaliśmy do samego Kołobrzegu. Przejechaliśmy nowym mostem portowym i dojechaliśmy do mola. No tam, to już tłumy turystów, artystów i zabawiaczy wszelkiej maści. Zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek. Potem promenadą przespacerowaliśmy się do latarni morskiej. Choć był wrzesień, Kołobrzeg ciągle był przeludniony.

Z wielką przyjemnością wróciliśmy do Mrzeżyna tą samą trasą. Pomimo upału, większość trasy przebiegała pomiędzy drzewami i nie odczuliśmy nadmiaru ciepłoty. Zanim poszliśmy na obiadokolację, zdążyliśmy jeszcze skorzystać z aquaparku. A potem jedzonko. Niestety, nad widnokręgiem były chmury i ładnego zachodu słońca nie było.

Epilog.

To był nasz ostatni wypad rowerowy w 2024 roku. Przez dwa dni przejechaliśmy 93 km, nowymi, bezpiecznymi i dobrze oznakowanymi ścieżkami, w większości świetnie wytyczonymi przez tereny z dala od ruchu ulicznego. Etapy były mało wymagające kondycyjnie i przeznaczone dla wszystkich typów rowerów. Do największych atrakcji zaliczyliśmy:
- Nadmorską Kolej Wąskotorową Pobierowo – Trzęsacz.
- Ruiny kościółka w Trzęsaczu.
- Aquapark w Mrzeżynie.
- Latarnia morska w Niechorzu.
Minus był tylko jeden – przeludniony Kołobrzeg.
Do końca roku zostały nam tylko trasy wokół komina.
Do zobaczenia na szlaku!