16 sierpnia 2023 r.
Chojnice – Charzykowy – Wolność – Pomoc – Łukomie – Kopernica – Babilon – Ciecholewy – Konarzynki – Konarzyny – Sąpolno – Przechlewo – Rzeczenica – Breńsk – Czarne.
Ślad etapu w mapy.cz, tutaj.
Zjedliśmy mocne śniadanie i zakupiliśmy dużo płynów. Gdybyśmy wjechali do Zaborskiego Parku Krajobrazowego bez płynów, nie byłoby zbytnio okazji do napełnienia bukłaków.

Do Charzykowy pojechaliśmy piękną ścieżką rowerową. Dotarliśmy do południowego brzegu jeziora i stanęliśmy na mały popas.

Słońce jednak szybko wymusiło na nas chęć schowania się w lesie. Przetoczyliśmy się więc na lewy brzeg jeziora i zaczęliśmy przeć żółtym szlakiem Kaszubskiej marszruty ku… Wolności! Zanim jednak dojechaliśmy do Wolności, tuż przed, po prawej stronie drogi, naszym oczom ukazała się przepotężna posiadłość. Zrobiła na nas takie wrażenie, że aż stanęliśmy na tzw. popatrzenie. Natomiast sama miejscowość Wolność już nie zrobiła na nas wrażenia i nie dysponowała znakiem drogowym z nazwą, więc zdjęcia nie zrobiliśmy.
Za Pomocą, a przed Kopernicą było trochę piasku. Minęliśmy sporo rowerkowców, którzy zapewne objeżdżali jezioro. Byli bez sakw. Tylko bidony. A za Kopernicą promocja! Wjechaliśmy na piękny, leśny asfalt. Nic dziwnego, wszak zmierzaliśmy do Babilonu!

Kiedyś, jako nastolatek, zastanawiałem się, jak wyglądało życie w mieście bogów, Babilonie? Okazuje się, że można zobaczyć i poczuć. Ponadto, z Chojnic jest całkiem blisko! Ten Babilon ukazał nam rzeczywiście błogie miejsce bogów: zielony las i szum drzew. Jesteśmy takimi ludźmi, którzy preferują las niż miasto, toteż miejsce nam się spodobało. Choć nie dało się nie słyszeć hałasu aut z szosy. Toteż i nie zabawiliśmy długo.

Wtedy też, po raz pierwszy wjechaliśmy na szlak Naszyjnika Północy (GRWNP). Podczas naszego rowerkowania, mieliśmy go witać i żegnać parę razy.
Okazało się, że od Babilonu do Ciecholew, ścieżka po lewej stronie szosy była zbyt piaszczysta. Do Konarzynek dojechaliśmy więc szosą nr 212, w międzyczasie pokonując po raz pierwszy Brdę. Tam stanęliśmy przy stacji benzynowej, na mały odpoczynek i posilenie się drożdżówką, zakupioną w Chojnicach. Poużywaliśmy też cienia i chłodnej cieczy.
Za Sąpolnem, GRWNP odjechał na lewo, a my dalej asfaltem pedałowaliśmy do Przechlewa. Tam kolejne zakupy płynów. Upał wytapiał nam wodę razem z tłuszczem i traciliśmy go z naszych „garbów” zbyt szybko. Dlatego z ulgą powitaliśmy lasy tuż przed Brdą. Choć trochę cienia z drzew, bo ten rzucany z kasku nie był tak przyjemny. Znów jechaliśmy szlakiem GRWNP.
Przed Rzeczenicą zobaczyliśmy miejscowość Koprzywnica. No niby nic takiego, ale dla mojego kolegi Grzegorza, sama nazwa była znacząca, choć związany był z inną Koprzywnicą. Tą blisko Sandomierza. Pozdrawiamy Grzegorza!
Od Rzeczenicy jechaliśmy szosą nr 202, którą znaliśmy niemal na pamięć. Przez paręnaście lat używaliśmy jej, podróżując samochodem z Oleszna koło Drawska Pomorskiego (gdzie mieszkaliśmy) do Grudziądza (gdzie mieszkaliśmy kiedyś). Tym razem pokonywaliśmy ją rowerami. Całkiem miło było patrzeć na szosę i las z innej, rowerowej perspektywy. Całe szczęście, że ten las dawał nam trochę cienia, ale słońce i żar z asfaltu i tak zrobiły swoje. Do Czarnego zajechaliśmy na rezerwie.
Ta rezerwa wymusiła na nas modyfikację kolejności czynności, kończących etap. Najpierw stanęliśmy więc na posiłek, łapiąc przy tym oddech, potem zakupy, a na końcu do hotelu, który okazał się być bardzo przyjazny rowerzystom. Rowery do rowerowni, a my do pokoju z klimatyzacją. Obiekt był dla nas dużym i pozytywnym zaskoczeniem. Całkiem niedawno wybudowany, z basenem i ładnie wystrojony. Cieszyliśmy się, że tam trafiliśmy, i było nam idealnie po drodze.