Dzień 7. København. 0 km.

12 czerwca 2024 r.

Śniadanie w hostelu okazało się być strzałem w dziesiątkę. Bardzo duży wybór jedzenia i picia, mnóstwo stołów i luz w stołówce.

Jeszcze wczoraj ogarnąłem komunikację miejską i zainstalowałem aplikację DOT, za pomocą której można planować jazdę i kupować bilety. W naszym przypadku okazało się, że nie ma potrzeby nabywania biletów całodziennych. Wystarczyły nam bilety jednorazowe do i z centrum. Resztę zrobiliśmy pieszo i linią turystyczną HOP-ON/HOP-OFF. Zrobiliśmy także rekonesans po dworcu kolejowym, z którego jutro mieliśmy z rowerami przeprawić się do Szwecji. O dziwo, na dworcu spotkaliśmy jednego z rozpoznawalnych w Polsce kucharza albo restauratora. Nawet przywitaliśmy się po polsku, choć mogliśmy zapewne i po francusku.

Co warto zobaczyć w Kopenhadze? Odpowiedź jest tylko jedna. Wszystko! Inna sprawa, co się da zobaczyć. Z czasem nauczyliśmy się, że za jednym razem nie da się ogarnąć wszystkiego.

Marmurowy Kościół

Dlatego raczej planujemy trasę zwiedzania i wybieramy atrakcje. A i tak czasem wyjdzie coś spontanicznie. Jedno jest pewne. Nachodziliśmy się po dziurki w nosie, zaczynając od zmiany warty (filmik) w pałacu Amalienborg. Objechaliśmy też linią turystyczną sporo miejsc i byłem pod wielkim wrażeniem umiejętności kierowcy, który piętrowym autobusem wciskał się w wąskie i zatłoczone uliczki. Rowerem byłoby szybciej, ale jak odpoczynek od siodełka, to odpoczynek. Choć rowery w Kopenhadze cisną się w oczy na każdym kroku.

Rowerów w Kopenhadze nie brakuje

Zauważyliśmy też mnóstwo sklepów i witryn, oznakowanych tymi samymi balonikami. Zainteresowaliśmy się i okazało się, że w tym samym czasie trwał „3 Days of Design”. No to dowiedziałem się, dlaczego tak trudno było znaleźć w tym czasie nocleg w Kopenhadze. Najbardziej rozczarowała nas Mała Syrenka a zachwycił nowy port Nyhavn.

Mała Syrenka

Cieszyliśmy się jak dzieci, w dwupiętrowym sklepie Lego, w którym zaprojektowaliśmy i wydrukowaliśmy ludziki, i w którym miła obsługa pomogła nam dokonać tego wyczynu.

Drukowane ludziki Lego

Przeszliśmy także najdłuższym deptakiem handlowym Strøget i po raz kolejny znaleźliśmy złoty pociąg (filmik).

Do hostelu wróciliśmy zmęczeni jak nigdy.

Dodaj komentarz